Szedłem sobie korytarzem siłowni, po skończonym treningu. Minąłem strefę maszyn oraz cardio i zbliżyłem się właśnie do ściany z automatami do napojów i odżywek. Przy jednym a automatów stał młody, dwudziestoparoletni chłopak. Zauważyłem, że przyciska z impetem guziki klawiatury po czym zbliżał telefon do czytnika usiłując zapłacić kartą za wybrany napój. Zanim go minąłem zrobił to trzykrotnie, za każdym razem z większym impetem i rosnącą frustracją.
Problem w tym, że na wysokości jego wzroku, do szyby automatu przyklejona była kartka z napisem: „przepraszamy, płatność tylko gotówką”. Uśmiechnąłem się do siebie jakbym oglądał skecz w kabarecie lub gag w sitcomie i poszedłem do szatni. Po dobrych kilku minutach wracałem tą sama drogą i… kolega nadal wciskał klawisze i przykładał telefon do czytnika.
Być może był obcokrajowcem i nie potrafił czytać po polsku. Być może głowę miał zaprzątniętą super ekstra ważnymi troskami. Pomyślałem sobie jednak, że równie prawdopodobne jest to, że po prostu nie widzi oczywistej informacji bo jest nieuważny.
Uważność rozumiem jako stan kontaktu z Tu i Teraz. Bycie w danym miejscu, w danym czasie. Regularnie łapię się na tym, że krążę myślami „gdzieś” i analizuję „kiedyś”. Umiem sobie zatem wyobrazić, że i ja mógłbym niezauważyć kartki z ogromnym napisem. Kiedy rezygnujesz z Tu i Teraz to rezygnujesz z bycia w ogóle. Bo nie ma żadnego bycia oprócz tego Tu. Daleko mi wprawdzie do miłośników Mindfulness, którzy w trakcie mycia zębów delektują się myciem zębów, a w wolnej chwili analizują rowki w suszonym owocu żurawiny. Jednak poza takim ekstremum lubię przywoływać się do bycia w danej chwili i przepędzać myśli, które płyną Gdzieś i Kiedyś. Bo Tu i teraz dzieje się świat. Tu i teraz są ludzie i zdarzenia. Tu i teraz widzisz kartkę z informacją, zachód słońca i wiewiórkę w parku. Tu i teraz widzisz radość swojego dzieciaka, które weszło w kałużę albo zauważasz kiedy twojej dziewczynie jest zimno, żeby okryć ją własną marynarką.
Trening uważności wymaga wysiłku i świadomej koncentracji, w odróżnieniu od codziennej gonitwy za TO DO, które mało ma wspólnego z Tu i Teraz. Zacznij więc od małych, symbolicznych gestów. Nie bierz telefonu do stołu w trakcie posiłku. W poczekalni u lekarza też nie sięgaj po niego. Zobacz jak wygląda świat. Wybierz się na spacer bez elektroniki albo wyłącz telefon na piętnaście minut w środku dnia (sprawdzałem, to możliwe). Dzisiejszy pęd niemal wymusza na nas rezygnacje z uważności. Sam jestem niewolnikiem internetu i aplikacji. Dlatego raz na jakiś czas mówię: „przerwa”. I sprawdzam jak jest wtedy, kiedy jest tylko Tu i Teraz.
Daj znać jak Ci poszło!
